Elektrośmieci

Elektrośmieci i szeroko pojęta ekologia, to ostatnio modny temat. Wytyczne co do postępowania ze Zużytym Sprzętem Elektrycznym i Elektronicznym (w skrócie ZSEiE) regulowane są przez prawo.

Przypomnijmy sobie w skrócie,  jak to wygląda:

Od października 2005 r. obowiązuje Ustawa z dnia 29 lipca 2005r. o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Przepisy ustawy określają wymagania i zasady dotyczące: zbierania, przetwarzania, recyklingu i unieszkodliwiania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego oraz określają prawa i obowiązki podmiotów i osób w tym zakresie.
Użytkownikom – konsumentom sprzętu elektrycznego i elektronicznego nie wolno (pod groźbą kary) wyrzucać zużytego sprzętu łącznie z innymi odpadami. Zobowiązani są oni przekazywać go wyspecjalizowanym podmiotom zbierającym.
Sprzedawcy detaliczni i hurtowi handlujący sprzętem elektrycznym i elektronicznym zobowiązani są nieodpłatnie przyjąć ZSEiE od klienta w ilości nie większej niż sprzedawany nowy sprzęt, na zasadzie „1 za 1”, czyli lodówka za lodówkę, świetlówka za świetlówkę. (…)

Tyle teorii. A jak to wygląda w praktyce? No cóż, niestety o wiele gorzej, o czym sam się przekonałem. Ale po kolei.

1) Baterie. Z nimi w zasadzie nie ma problemu. W wielu sklepach, szkołach, aptekach i innych punktach użyteczności publicznej znajdziemy odpowiednie pojemniki, gdzie możemy bez obaw wyrzucić zużyte baterie.

2) Małe RTV/AGD. Wymiana “1 za 1″ to najczęściej tylko teoria. Wyobraźmy sobie, że zepsuło nam się żelazko i idziemy kupić nowe. Stare powinniśmy wziąć pod pachę i oddać je w sklepie przy zakupie nowego. To jeszcze jest wykonalne, zwłaszcza w sklepach z AGD, nie co gorzej wygląda to w marketach, gdzie chęć oddania elektrośmieci budzi przerażenie i popłoch wśród pracowników, co w zasadzie z tym fantem zrobić. Zapewne to stare żelazko od nas wezmą, ale co z nim się dalej stanie i czy rzeczywiście trafi tak gdzie trzeba, czy po prostu wyląduje w śmieciach – któż to wie? Gorzej wygląda sprawa przy zakupach przez internet. Ze sprzedającym się nie widzimy, nie mamy więc jak się wymienić – z problemem zostajemy więc sami. Sprzedający zapewne chętnie przyjmie od nas zużyty sprzęt jak prawo nakazuje, ale kto pokryje koszty jego wysyłki do sprzedającego?

3) Duże RTV/AGD. Wymiana “1 za 1″ to już niestety tylko teoria. Nie sądzę, aby ktoś idąc kupować TV, lodówkę, automat, itp. wybierał się do sklepu ze starym sprzętem. I nie chodzi już tylko o nasze podejście, czy też niechęć – wyobraźcie sobie chodzenie po sklepach i marketach z lodówką pod pachą? Nie zawsze przecież nasz nowy sprzęt kupimy po pierwszej wizycie w pierwszym sklepie. Często duży sprzęt dostarczany jest nam do domu. I o ile lodówkę, czy kuchenkę już nam wniosą, o tyle z zabraniem (darmowym) może być już problem i wcale się nie dziwię dostawcom. Poza tym ile osób kupując nową gazówkę, ma starą zdemontowaną i gotową do oddania? Oczywistym jest, że po zakupie nowej kuchenki odwiedzi nas specjalista z odpowiednimi uprawnieniami i podłączy nowy nabytek, demontując jednocześnie stary. Tym większy problem jest  przy zakupach przez internet. Ponownie, sprzedający zapewne chętnie przyjmie od nas zużyty sprzęt jak prawo nakazuje, ale kto pokryje koszty wysyłki do sprzedającego, powiedzmy takiej kuchenki gazowej?

Mnie spotkał jednak bardziej prozaiczny problem – gdzie oddać stary magnetowid, telefon bezprzewodowy i zepsuty odtwarzacz CD, nie kupując nic nowego. Okazało się, że w moim mieście (ponad 100 tys. mieszkańców) są “aż” 3 punkty odbioru elektrośmieci, gdzie sprzęt można oddać za darmo, o ile samemu się go przywiezie (przyniesie). Pierwszy znajduje w siedzibie największej firmy oczyszczającej miasto, drugi na wysypisku (kilka ładnych kilometrów za miastem), trzeci “gdzieś” w mieście – niestety mimo najszczerszych chęci i z GPSem w ręku, nie udało mi się odpowiedniego kontenera zlokalizować. Widać dobrze go ukryli, co by się nikt z ulicy nie przypałętał. Wybór padł więc na opcję nr 1. Pierwsze zdziwienie: punkt czynny jest w dni powszednie od 7:0o do 15:30, a więc jakieś 30 minut dłużej niż trwa praca większości z nas. Godziny otwarcia są tu istotne, bo mimo, że siedziba firmy jest dozorowana 24h/dobę, to kontener stoi za bramą i jest zamknięty na kłódkę. Pierwszy raz, jeszcze nieświadomy, byłem na miejscu ok. 17:00 – niestety odszedłem z kwitkiem. Drugie podejście postanowiłem zrobić jadąc prosto z pracy. Pod kontenerem byłem o 15:20. Niestety – portier obsługujący kontener do 15:30 był na urlopie. Elektrośmieci można było oddać tylko do 15:00, gdy pracują biura i dyspozytornia. Stanęło jednak na tym, że sprzęt (za radą pani sprzątaczki) zostawiłem pod kontenerem, aby ktoś na drugi dzień łaskawie w godzinach pracy włożył go do kontenera.

Aż boję się teraz, aby nie popsuła mi się lodówka lub pralka. Co ja z nią zrobię? Bo mam wrażenie, że do samochodu za nic mi się te sprzęty nie zmieszczą. Już teraz rozumiem, dlaczego na osiedlach co jakiś czas można zobaczyć porzucone  pod śmietnikami  lodówki, czy telewizory…

Od października 2005 r. obowiązuje Ustawa z dnia 29 lipca 2005r. o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym.
Przepisy ustawy określają wymagania i zasady dotyczące: zbierania, przetwarzania, recyklingu i unieszkodliwiania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego oraz określają prawa i obowiązki podmiotów i osób w tym zakresie. 

Użytkownikom – konsumentom sprzętu elektrycznego i elektronicznego nie wolno (pod groźbą kary) wyrzucać zużytego sprzętu łącznie z innymi odpadami. Zobowiązani są oni przekazywać go wyspecjalizowanym podmiotom zbierającym.

Sprzedawcy detaliczni i hurtowi handlujący sprzętem elektrycznym i elektronicznym zobowiązani są nieodpłatnie przyjąć ZSEiE od klienta w ilości nie większej niż sprzedawany nowy sprzęt, na zasadzie „1 za 1”, czyli lodówka za lodówkę, świetlówka za świetlówkę.

Wprowadzający sprzęt elektryczny i elektroniczny na rynek, a więc producenci i importerzy tego sprzętu, są zobowiązani zorganizować i sfinansować system odbioru z punktów zbierania, transportu , przetwarzania, odzysku i recyklingu ZSEiE.

Comments are closed.