EKUZ – czyli NFZ nic nie wie, a system komputerowy jest bogiem

NFZ_EKUZJak co roku przed wakacjami udałem się po EKUZ do NFZ. Miała to być tylko formalność i już po maksymalnie godzinie miałem wyjść z oddziału z gotową kartą, jak miało to miejsce już wiele razy. Ale nic bardziej mylnego, bo w NFZ niczego nie można być pewnym.

Już po 20 minutach czekania w kolejce przyszła moja kolej. Zaczęło się standardowo – wniosek, 2 załączniki i dowód osobisty. Po czym pada pierwsze niespodziewane pytanie również o dowód ubezpieczenia w postaci zaświadczenia RMUA od pracodawcy. Nieco zdziwiony dociekam dlaczego muszę mieć takie zaświadczenie, skoro pracy nie zmieniłem i wcześniej dostawałem kartę bez problemu zgodnie z procedurą, którą stworzył sam NFZ. I tu okazuje się, że owszem – RMUA nie jest potrzebna, ale wtedy dostanę kartę tylko na 2 miesiące, a nie na 6 miesięcy przysługujące zatrudnionemu. Dociekam “dlaczego?”. Pani obsługująca mnie przy stanowisku po dłuższym namyśle (na plakietce nie ma imienia, ale widnieje informacja “Uczę się”) odpowiada, że ma na to wpływ moje zatrudnienie 5 lat temu, chociaż od tego czasu nieprzerwanie pracuję w innej firmie. Proszę o dalsze wyjaśnienia, bo nie rozumiem jaki ma to wpływ na stan obecny, zwłaszcza, że ostatnio kartę dostałem na 6 miesięcy? Pytam, czy nie spełniam może nagle którego wymogu, może pracodawca nie odprowadza składek, itd.

I tu dochodzimy do meritum sprawy. Pada z ust urzędniczki sakramentalne “Bo na taki okres kartę dla pana generuje system”. Pytam dalej w czym tkwi problem, bo widzę, że Pani sama widzi, że coś jest chyba nie tak z “ofertą” systemu. Tu włącza się koleżanka zalewając mnie potokiem słów i wyjaśnień, z których wynika jeden wniosek: “system generuje taki okres…, bo tak”.

Nieco już zdenerwowany proszę o konkretne wyjaśnienia, ponieważ odpowiedź “bo tak” mnie nie zadowala. Emocje rosną, panie już wyraźnie zdenerwowane, mi również podnosi się ciśnienie, więc obsługa przystaje na moją propozycję, aby wezwać przełożonego, czyli kierownika. Myślę, że teraz sprawa się wyjaśni, na pewno doświadczona osoba będzie znać odpowiedź i wszystko uda się załatwić. Po kilku chwilach przychodzi jednak raczej młoda osoba, ale może i doświadczona – w końcu kierownik. Kulturalnie się wita, ale jak i inne osoby – nie przedstawia się i nie ma plakietki przynajmniej z imieniem. Widać ochronę danych osobowych w NFZecie traktują poważnie i nie ujawniają nawet swoich imion, chociaż ja anonimowo do NFZetu nie przychodzę.

Krótkie przedstawienie sprawy kierownikowi, pytam o wyjaśnienie i ponownie zalew słów, z których płynie ten sam wniosek jak poprzednio: “bo tak”. Widać, że wszyscy byli na tym samym szkoleniu. Kierownik w ogólnikach dodaje jednak, co można streścić w kilku słowach, że nie jestem jedyny, któremu karta generuje się na 2 miesiące, może to i jakiś błąd w systemie komputerowym, ale generalnie mało go to obchodzi. Pada również kolejne sakramentalne stwierdzenie, że oni tego okresu nie mogą zmienić. Pytam więc, a co zmieni się jak przyniosę papierowe zaświadczenie? Wtedy już będą mogli ten okres zmienić, chociaż papierowa RMUA w żaden sposób nie zintegruje się przecież z systemem komputerowym. Wytykam ewidentne luki w logicznym wyjaśnieniu sytuacji i pytam po co w takim razie jest ten system komputerowy za grube miliony, czyli słynny już eWUŚ? Tu szybko zostaję zgaszony, że eWUŚ to jest dla lekarzy, a NFZ na potrzeby EKUZ ma inny system. Wyraźnie jednak rośnie kierownikowi ciśnienie i otrzymuję jasną (choć nie wprost) informację, że generalnie albo biorę kartę na 2 miesiące, albo mam spadać, a w ogóle to za 5 minut zamykają (mimo, że akurat tego dnia tygodnia urząd jest czynny 2 godziny dłużej niż normalnie). Dodatkowo da się odczuć, że wszyscy mają mniej już dość i po prostu głęboko gdzieś, a to co system powie jest święte.

Idąc tym tokiem rozumowania, to w ogóle nie wiem po co siedzą tam jakieś urzędniczki, które i tak żadnej decyzji nie podejmują, żadna pomocą nie służą. Do odczytania danych “2″ lub “6 miesięcy” nadawała by się nawet małpa i przynajmniej była by tańszym pracownikiem.

Szczytem już wszystkiego jest fakt, że o nową kartę EKUZ nie można wystąpić jeśli stara jest jeszcze ważna. Jeśli więc karta kończy nam się akurat w połowie kolejnego wyjazdu (np. za 2 miesiące), to o kolejną możemy wystąpić dopiero po utracie jej ważności. Super!

Jak to zazwyczaj bywa w urzędach – dochodzimy w pewnym momencie do muru, którego nie da się przeskoczyć. Runda druga przede mną, RMUA dołączony do wniosku, a z uwagi na fakt, że wyjeżdżałem następnego dnia (całe szczęście jeszcze nie na zagraniczny urlop), tym razem przetestowałem jak działa składanie wniosku i odbiór karty korespondencyjnie. Co ciekawe tu natrafia się na mniej biurokracji, bo wysyła się tylko podpisany wniosek (do pobrania ze strony NFZ) i opcjonalnie dołącza RMUA. Nikt jednak nie żąda dowodu osobistego, co jest standardem w przypadku wizyty osobistej w oddziale Funduszu. EKUZ przyszedł pocztą na adres podany we wniosku, zgodnie z przypuszczeniem tym razem z ważnością 6 miesięczną. Jednak całość wysyłana jest listem zwykłym, a nie poleconym. Gdybym chciał teraz boksować się z NFZetem mógłbym wysłać zażalenie, że nie otrzymałem karty, bo ja wniosek wysłałem listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Ciekawe jaka byłaby reakcja NFZ? Zapewne chcieliby udowodnić mi, że EKUZ otrzymałem, chociaż przecież nie ma na to żadnego dowodu.

 

Comments are closed.