Segreguj szkło, ale tylko butelki. Najlepiej tylko małe.

Już jakiś czas temu pisałem o tym, że polskie przepisy odnośnie segregacji, zwrotnych opakowań szklanych oraz elektrośmieci mają wiele dziur. Minęło kilka lat, ale niewiele się w sumie zmieniło. W sprawie segregacji ustawodawca “straszy” nas nowymi pomysłami, bo obecne przepisy ewidentnie się nie sprawdzają (opisywałem to 5 lat temu, większość osób chyba też kilka lat temu na to wpadła, więc szacunek, że i tak wnioski udało się wyciągnąć piszącym ustawy). Butelki jak trudno było zwrócić w sklepach, tak trudno zwrócić jest i teraz. Chociaż udało mi się w międzyczasie znaleźć osiedlowy sklepik, gdzie przyjmują butelki bez paragonu – przyznam szczerze, że czasem oddaję tam też butelki od piwa, których wcale tam nie kupiłem. To jednak pokazuje, że ta wymiana wcale nie musi być 1:1 i wcale nie trzeba mieć paragonu. Ale na maszyny do butelek szklanych i plastikowych w każdym markecie, wzorem naszych zachodnich, czy południowych sąsiadów, czekam niecierpliwie już kilka lat… W kwestii elektrośmieci również nie ma za bardzo poprawy. Przyznam, że rzeczywiście obecnie odbiór dużego AGD (lodówki, pralki, kuchenki) to nie problem – jest za darmo, jest od ręki w przypadku dostawy do domu. Ale jeśli chodzi o mniejsze AGD – nadal po staremu: punkty zbiórki elektrośmieci w moim mieście zmniejszyły się do 2: jeden w firmie zajmującej się wywozem śmieci (nadal czynny w jakichś chorych godzinach, jeszcze dodatkowo z kilkugodzinną przerwą w ciągu dnia); drugi na wysypisku śmieci za miastem (w życiu tam nie byłem i z pewnością nie będę tam jechał, żeby wyrzucić zepsuty czajnik).

Ostatnio przyszło mi jednak wyrzucić kilka odpadów wielkogabarytowych (stare meble, które wymieniam na nowe). Sprawdzam w necie termin wywózek i typowo – na mojej ulicy za 5 miesięcy. Co robić? Idę na żywioł – wystawiam pod pergolę z myślą, że najwyżej dostanę mandat, czy karę, która pewnikiem i tam mniej mnie będzie kosztować niż wywózka (bo osobówką przecież mebli nie wywiozę). Pierwsze zdziwienie po śmietnikiem: stoi już jakaś kanapa i stolik. Myślę więc, że chyba nie będzie tak źle – przynajmniej nie jestem sam. Ale dla pewności wystawiam wszystko pod śmietnik po zmroku – wiadomo, że im mniej oczy widzi, tym lepiej. Sprawdzam stan na drugi dzień i zaskoczenie. Wszystkie śmieci wielkogabarytowe zniknęły. Szczęście, czy przypadek? Nie wiem jak się teraz dowiedzieć. Szukałem w internecie, ale na stronie miasta tylko harmonogram wywózek (2 razy w roku w każdym rejonie) i akurat na termin nie trafiłem. Ani słowa jednak o tym, co zrobić ze starą kanapą, czy kredensem w międzyczasie. Chyba to tajemnica…

Kolejny problem to szklane odpady, które w moim przypadku to tafla szkła – szyba wymontowana ze starego kredensu oraz 6 części klosza starego żyrandola. Sam żyrandol zostawiłem sobie na dawcę części, bo składał się głównie z oprawek do żarówek (przydadzą się w czasie remontu) oraz kilku prętów – te wylądowały w koszu na metal. Biorę więc szybę pod pachę, butelkę w rękę i żwawym krokiem ruszam do pojemnika na szkło. Muszę przyznać, że takiego zdziwienia dawno już nie zaliczyłem i sam się zastanawiam jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć. O ile pojemniki na makulaturę oraz tworzywa i metale to takie “standardowe” śmietniki z otwieraną górną klapą, gdzie można przez szparę wrzucić gazety, ale i większe kartony po otwarciu góry. Podobnie w kontenerze na tworzywa i metale – otwór jakby na coś małego, ale i coś większego zmieści się bez problemu po otwarciu pojemnika. Jednak śmietniki na szkło od jakiegoś czasu to takie pojemniki w kształcie dzwonu z kilkoma otworami w kształcie butelki. W żaden sposób się nie otwierają i nie mają żadnego większego otworu na coś innego niż butelkę od piwa, czy wina. W sumie to nawet jakiegoś większego słoika się tam nie wciśnie. Szybki rzut oka na szybę i już wiem, że ta na pewno nie wejdzie. Klosz od żyrandola po przymiarce też nie wchodzi. Muszę przyznać, że moja irytacja sięgnęła wtedy zenitu. Nie wiem czy to tak specjalnie, czy jest jakaś inna przyczyna, ale segregacja szkła to kpina, chyba w myśl zasady: segreguj szkło, ale tylko butelki i to najlepiej tylko małe.

Comments are closed.