Barcelona – wypad do Madrytu (pociągiem)

Posted in Hiszpania, Podróże on May 26th, 2013 by BAKLO

Będąc w Barcelonie jest kilka miejscowości, do których można udać się na jednodniowy wypad. Niewątpliwie jedną z takich miejscowości jest stolica Hiszpanii, czyli Madryt, oddalony od Barcelony o ponad 600km. To nie błąd – Madryt naprawdę leży w zasięgu jednodniowej wycieczki, chociaż w polskich realiach może się to wydawać nieprawdopodobne.

Istnieje kilka możliwości dostania się z Barcelony do Madrytu i z powrotem. Z uwagi na odległość podróż samochodem w zasadzie odpada. Na pokonanie dystansu dzielącego oba miasta potrzeba 6 godzin i to nawet jadąc autostradą (maksymalna prędkość na autostradzie to w Hiszpanii 120km/h).

Pozostają więc 2 możliwości. Pierwszą z nich jest samolot. Lot trwa ok. 1,5 godziny. Loty oferują linie Vueling Airlines, Air Europa oraz Iberia. Wszystkie latają z lotniska El-Prat w Barcelonie i Barajas w Madrycie. Oba to główne lotniska znajdujące się w rozsądnej odległości od centrum. Dojazd na i z lotniska zajmuje jednak mimo wszystko kilkadziesiąt minut. Do tego doliczmy czas fakt, że (nawet zakładając podróż jedynie z bagażem podręcznym) na lotnisku musimy być nieco wcześniej. Sumarycznie nasz czas podróży z centrum do centrum to minimum 3 godziny. Ceny biletów są przystępne – kosztują ok. 500zł za lot w dwie strony.

Drugą opcją i tą, którą chce dzisiaj polecić, jest podróż na trasie Barcelona-Madryt-Barcelona pociągiem AVE (hiszpańska kolej najwyższych prędkości) narodowego przewoźnika RENFE (odpowiednik naszego PKP). Linia z Barcelony do Madrytu jest najszybszą w Hiszpanii i jedną z najszybszych w Europie. Większość trasy pociąg pokonuje z maksymalną dozwoloną prędkością 300km/h (prędkość projektowana maksymalna na tej trasie to 350km/h). Pociągi ze stacji Barcelona-Sants (samo centrum Barcelony) i Madrid-Puerta De Atocha (również centrum Madrytu) odjeżdżają kilkanaście razy dziennie (w ciągu dnia praktycznie co godzinę, rano i wieczorem nawet częściej) i w przypadku kursu bezpośredniego trasę 621km pokonują w 2 godziny i 30 min. Niektóre pociągi zatrzymują się także w Saragossie lub Saragossie i Lleida. Podróż trwa wtedy odpowiednio 2 godziny 45 minut lub ok. 3 godziny. Warto dodać, że stacja Puerta De Atocha znajduje się tuż na obrzeżach centrum w odległości zaledwie 2,5 km od Pałacu Real i Plaza Mayor (dla porównania lotnisko Barajas oddalone jest o 20km i dojazd komunikacją miejską zajmuje blisko 1 godzinę). Bilety na pociąg AVE to koszt od 40 do 100 EUR w zależności od taryfy, miejsca (klasy) i wyprzedzenia z jakim kupujemy bilet, za podróż w jedną stronę.

RENFE_AVE_Siemens_Velaro

RENFE AVE Siemens Velaro
Autor: Kabelleger / David Gubler (http://www.bahnbilder.ch/picture/11310)

Pociągi kursujące na trasie AVE Barcelona-Madryt to Siemens Velaro E, a więc najnowsza obecnie seria składów Siemensa, których pierwszymi odbiorcami byli właśnie Hiszpanie. Szybkie pociągi Siemens Velaro kursują obecnie także w Niemczech, Holandii, Belgii, Francji, Chinach i Rosji, a specjalna wersja będzie jeździć również pod kanałem LaManche między różnymi miastami kontynentalnej Europy i Wielką Brytanią.

Osobiście przyznam, że podróż takim pociągiem, czy to w Niemczech, Hiszpanii, czy w innym państwie to generalnie sama przyjemność. Pociągi są czyste, szybkie, wygodne i ciche – w ogóle nie odczuwa się prędkości, ponieważ szum jest niewielki i pozwala bez problemu na dodatkowe godziny snu przed dotarciem na miejsce. Miejsca na nogi jest zdecydowanie więcej niż w samolocie.

W hiszpańskim AVE mamy przyjemność obejrzeć sobie w czasie trasy film na ekranach zainstalowanych w wagonach. Niestety dostępna ścieżka dźwiękowa (każdy dostaje swoje słuchawki) jest hiszpańska… Napisy niestety też. Tu normalne linie lotnicze (nie mówię o tanich przewoźnikach) wypadają lepiej, bo najczęściej można wybrać sobie przynajmniej angielską ścieżkę dźwiękową, a często nawet polską (dubbing w kreskówkach).

Barcelona na własną rękę – część 7 – ciekawostki

Posted in Ciekawostki, Hiszpania, Podróże on December 30th, 2012 by BAKLO

Barcelona to piękne miasto i zapewne jeśli jest się tam tydzień, dwa, czy nawet miesiąc – jest co zwiedzać i co oglądać. W tym poście jeszcze kilka wskazówek, które przychodzą mi na myśl.

Język

Barcelona to oczywiście miasto hiszpańskie, więc po hiszpańsku się dogadamy. To jednak jednocześnie stolica Katalonii i podstawowym językiem mieszkańców jest… kataloński. W tym języku są wszystkie oznaczenia i informacje (np. w metrze), po katalońsku są nalepki na produktach w sklepie, a większości słów nie znajdziemy w tradycyjnym hiszpańskim słowniku. Jednak bez obaw, większość znaków, czy informacji dla turystów jest wielojęzyczna – po katalońskim jest także wersja po hiszpańsku, angielsku i czasami np. francusku. Bileterzy, czy przewodnicy znają angielski, więc dogadamy się bez problemu. Gorzej jest jednak w sklepach, komunikacji miejskiej, czy w restauracjach położonych poza centrum – tu obsługa mówi najczęściej jedynie po katalońsku/hiszpańsku, więc pozostaje metoda na migi, lub słownikowa. Nie bójmy się także pytać o różne sprawy w recepcji w hotelu, czy motelu – Hiszpanie są z reguły uczynni i pomogą nam jeśli spytamy. Po hiszpańsku znam kilka słów, a z dogadaniem się nie było problemu nawet w autobusie. Warto mieć ze sobą słownik, ale z tłumaczeniem z katalońskiego jest mały problem, bo słowa mają nieco inną pisownię niż w hiszpańskim.

Jedzenie

Jedzenie nie jest drogie, ale oczywiście kurs złotówki do euro robi swoje. Najdrożej jest w miejscach popularnych wśród turystów. Tam np. woda w butelce kosztuje 2 EUR, tymczasem w markecie może kosztować nawet tylko 0,20 EUR. Dużo w miarę tanich miejsc do zjedzenia jest w centrach handlowych, które zwłaszcza w piątek i sobotę są tłumnie oblegane przez miejscowych. Szczerze przyznam, że nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się stać w kolejce do baru z szybkimi, lokalnymi przekąskami i nie chodzi mi o kolejkę do kasy, a o kolejkę, w której trzeba było odstać swoje, aby w ogóle wejść do lokalu i dostać miejsce przy stoliku. Ceny były przyzwoite – talerz przekąsek i piwo (Mahou) kosztowało w granicach 6-8 EUR. Drugie popularne piwo to San Miguel (nieco droższe).

Sjesta, mañana i weekend

Pamiętajmy, że mieszkańcy półwyspu iberyjskiego zazwyczaj się nie śpieszą. Rano sklepy i bary otwierane są ok. 9:00-10:00 (tylko lokalne miejsca otwierane są wcześniej). Dodatkowo wiele sklepów zamykanych jest w czasie największych upałów (sjesta trwa najczęściej od 13:00 do 17:00), nie dotyczy to jednak miejsc odwiedzanych tłumnie przez turystów.

Niedziela w Hiszpanii jest dniem wolnym od pracy i dotyczy to także sklepów – wszystkie markety są wtedy zamknięte. Nie dotyczy to oczywiście jadłodajni, więc w opustoszałych galeriach handlowych czynne są tylko restauracje i bary. Mniejsze sklepy spożywcze i te z pamiątkami w turystycznych miejscach są jednak otwarte cały tydzień. Nie zapomnijmy mimo wszystko zrobić zakupów w sobotę, bo w niedzielę może być z tym problem, albo zostaną nam do wyboru tylko najdroższe sklepy w centrum.

Fastfoody

Typowo hiszpańskie to tzw. tapas, czyli przekąski. Jada się je najczęściej przy ladzie, a serwetki i wykałaczki często rzucane są na podłogę, zwłaszcza jeśli jedzenie jest dobre – to taki obyczaj. Nie bójmy się więc wejść do baru, który ma brudną podłogę i pełno rozdeptanego jedzenia. To oznacza, że klientów jest dużo, jedzenie jest dobre, a obsługa “nie ma czasu” posprzątać.

Kolejnym typem popularnego jedzenia są kanapki z iberyjską szynką. Sprzedawane są w różnych wersjach, np. w bułce typu ciapata, która natarta jest pomidorami, oliwą, a w środku mamy kilka cienkich plasterków mocno solonej szynki. Te kanapki mogą być także podawane na ciepło i są najczęściej robione na naszych oczach przez sprzedawców ubranych w fartuchy.

Z tymi przekąskami wygrywają jednak coraz częściej amerykańskie fastfoody jak McDonald’s i KFC. Znajdziemy je praktycznie wszędzie w Barcelonie. Są stosunkowo tanie, ale czy zdrowe? Jeśli już korzystamy z McDonald’sa polecam samoobsługowe kioski przy wejściu. Wybieramy w nich co chcemy, płacimy kartą i od razu udajemy się po odbiór jedzenia bez stania w kolejce – to taki McDrive dla pieszych :-). Duży plus to także możliwość zamówienia po angielsku, niemiecku, czy francusku – dużo łatwiej zrozumieć po angielsku co zawiera kanapka, niż po katalońsku.

Aplikacja na smartfona

Posiadacze smartfonów powinni zaopatrzyć się w bardzo przydatną aplikację o nazwie Barcelona City Guide od TripAdvisor. Znajdziemy w niej opisy najciekawszych atrakcji, informacje o noclegach, miejscach do zjedzenia, itp. Wszystkie miejsca są od razu lokalizowane na wbudowanej mapie, a wszystko działa off-line (jeśli program ściągniemy sobie przed wyjazdem). Program współpracuje również z GPSem, dzięki czemu można go wykorzystać jako nawigację pieszą do miejsc, do których się udajemy. Jedyną wadą jest fakt, że aplikacja jest po angielsku. Do ściągnięcia w Google Play

Barcelona Card

To sposób, aby trochę zaoszczędzić odwiedzając wiele zabytków i za darmo poruszać się komunikacją miejską. Niestety karta nie daje zniżek na wiele najciekawszych atrakcji. Warto więc sprawdzić czy przyda nam się tam gdzie się wybieramy i odpowiednio wszystko skalkulować, zwłaszcza, że karta jest droga. W moim przypadku taniej wyszło płacić normalnie za wstępy, a jeździć po mieście używając biletu T-10 opisanego w pierwszym barcelońskim poście.

Darmowe oprowadzanie po mieście

Barcelona oferuje również darmowego przewodnika, który z grupą 15-20 osób przejdzie się po okolicy i opowie ciekawe rzeczy. Toury odbywają się w różnych językach. Wystarczy poszukać w internecie. Niestety z doświadczenia wiem, że na wycieczkę w szczycie sezonu trzeba się zapisać nawet kilka miesięcy wcześniej, więc jeśli wyjazd organizujemy na ostatnią chwilę, nie ma szans na wolne miejsce. A na “krzywy ryj” też się nie wciśniemy, bo każdy uczestnik oprowadzania ma identyfikator, więc szybko zostaniemy wyeliminowani.

Wycieczki rowerowe

Miasto można zwiedzać także rowerem, ta przyjemność jest jednak płatna. Możemy rower wypożyczyć i przemierzać miasto sami lub z przewodnikiem w zorganizowanej grupie. W wielu miejscach są stacje rowerowe z opisami Bicing – jednak te rowery niestety są dostępne tylko dla mieszkańców Barcelony. Są darmowe, bo w ramach rocznej opłaty za kartę można za darmo poruszać się rowerami po mieście, jeśli w wyznaczonym czasie rower odstawimy do następnej stacji.

Bezpieczeństwo

I na koniec to o czym wspominałem już w pierwszym poście – Barcelona to stolica kieszonkowców. Nie dajmy się oczywiście zwariować, ale generalnie warto podjąć środki zapobiegawcze i przede wszystkim w tłumie torby i plecaki mieć przed sobą, a w kieszeniach nie nosić dokumentów, czy telefonu, gdy łatwo do naszej kieszeni sięgnąć. Uważać trzeba zwłaszcza w metrze i nie pchać się tam z tłumem – metro odjeżdża co kilka minut, jeśli więc nie zdążymy na jeden pociąg, za chwilę będzie następny.

Kolejnym miejscem, gdzie trzeba uważać, są atrakcje turystyczne, gdzie gromadzi się wiele osób. Obserwujmy otoczenie i jeśli jesteśmy w grupie – obserwujmy się i swoje rzeczy nawzajem. Część dokumentów, gotówki, czy np. kart płatniczych możemy zostawić w hotelowym sejfie, aby wszystkiego nie nosić ze sobą.

I to już koniec Barcelony na własną rękę, ale nie koniec relacji z Hiszpanii. Miejsc, które odwiedziłem w tym kraju jest sporo, wiec na pewno półwysep iberyjski jeszcze znajdzie się w moich postach.

Barcelona na własną rękę – część 6 – zwiedzanie, dzień 3 – ciąg dalszy

Posted in Hiszpania, Podróże on December 20th, 2012 by BAKLO

Kontynuujemy zwiedzanie z poprzedniego posta. Z Placa De Saint Jaume udajemy się ulicą na wschód, a dojdziemy do stacji metra i skrzyżowania. Przechodzimy na drugą stronę i udajemy się w prawo ulicą biegnącą po skosie od asfaltu. Na jej końcu jest nasz kolejny punkt.

15. Basilica De Santa Maria Del Mar – to najlepszy przykład katalońskiego gotyku z XIV w. Bazylika ta jest bohaterką powieści pt. „Katedra w Barcelonie” autorstwa Ildefonso Falconesa. Wejście jest darmowe.

Dalej idziemy na wschód, ulicą wzdłuż katedry. Ponownie gdy skończy się deptak, skręcamy w prawo, a gdy dojdziemy do szerokiej ulicy (przy Estacio de Franca), skręcamy w lewo. Na końcu tej ulicy jest kolejne miejsce warte odwiedzenia.

16. Parc de la Ciutadella (i zoo) – to popularne miejsce w Barcelonie z wieloma ciekawymi obiektami.

Pierwszym z nich jest miejskie zoo, które działa od 1892 roku i ma jeden z najciekawszych zbiorów zwierząt w Europie. W parku znajduje się również siedziba parlamentu Katalonii.

Dalej mamy jezioro, po którym można pływać wypożyczonymi łódkami wśród roślinności i wszelkiego rodzaju pływającego ptactwa.

Tuż przy jeziorku znajduje się jedna z najbardziej okazałych atrakcji parku – kaskada z fontannami, na której szczycie stoi rzymska kwadryga w złotym kolorze. W południowym słońcu robi to fenomenalne wrażenie.

W północnej części parku znajduje się Castell Dels Tres Dragons (Zamek Trzech Smoków) z 1888 roku, w którym obecnie mieści się muzeum zoologii.

Gdy wyjdziemy z parku północną bramą na końcu alei na horyzoncie zobaczymy Arc de Triomf, również z 1888 roku.

Zarówno zamek jak i łuk zostały wybudowane z okazji Exposición Universal de Barcelona – pierwszej hiszpańskiej międzynarodowej wystawy jaka miała miejsce w Barcelonie w 1888 roku.

Teraz warto udać się na plażę. jesteśmy już wprawdzie niedaleko, ale jeśli nie chcemy iść pieszo, możemy skorzystać z metra. Tuż obok jest stacja Arc De Triomph (linia L1), z której musimy się dostać do stacji Ciutadella/Vila Olímpica lub opcjonalnie Bogatell (linia L4). Niestety nie da się tam przejechać bezpośrednio, więc trzeba trochę nadłożyć i przesiąść się na stacji Urquinaona z L1 na L4. Po wyjściu z metra udajemy się na południe w kierunku budynków, które przechodzą nad ulicami. Gdy przejdziemy pod nimi, dojdziemy do naszego kolejnego celu.

9. Olimpic Port i plaża

Port Olimpic, to chyba najbardziej znany port w Barcelonie, gdzie można znaleźć wiele drogi jachtów i wiele drogi restauracji. Na dolnym poziomie w restauracjach jest drogo i wystawnie. Restauracje na górnym poziomie są nieco tańsze (ale nadal nie tanie). To jednak najczęściej te same restauracje z tą samą kuchnią co poniżej. Jeśli więc chcemy zaoszczędzić lepiej piwo i jedzenie zamówić u góry.

Z góry widać także barcelońskie plaże. Ciągną się na wschód od portu przez kilka kilometrów. mamy więc do wyboru “trochę” miejsca do plażowania.

Aby wrócić do centrum i udać się na nocleg, możemy wrócić do stacji metra, z której przyszliśmy. Możemy także podejść do Parc del Port Olimpic (tuż przy porcie) i podjechać autobusem na zachód. Jeśli wysiądziemy przy kolumnie Columba, będziemy tuż przy Las Ramblas i dosłownie kilka kroków od stacji metra Drassanes, skąd możemy już dojechać w dowolne miejsce w mieście.

W następnym poście będzie małe podsumowanie, kilka ciekawostek oraz informacji na temat zwiedzania i samej Barcelony.

Barcelona na własną rękę – część 5 – zwiedzanie, dzień 3

Posted in Hiszpania, Podróże on December 16th, 2012 by BAKLO

Po drugim intensywnym dniu, trzeci dzień to już zdecydowanie mniej chodzenia i przede wszystkim odpoczynek na plaży. Do zobaczenia jest wprawdzie dużo, ale wszystkie obiekty i miejsca znajdują się na stosunkowo niewielkiej powierzchni i niedaleko wybrzeża.

Zwiedzanie rozpoczynamy wysiadając z metra na stacji Urquinaona (linia L1), a więc niedaleko centrum dzielnicy gotyckiej. Po wyjściu  Metra udajemy się na południe. W moim przypadku nie było to jednak takie proste, bo akurat trwał maraton z dosłownie tysiącami biegaczy i nie dało się przejść na drugą stronę nie biorąc udziału w maratonie. Ale wystarczyło kawałek przebiec z tłumem przebijając się w między czasie w kierunku przeciwległej krawędzi jezdni.

Gdy idąc od stacji metra, dojdziemy do skrzyżowania, zaraz po lewej stronie mamy pierwszy ciekawy zabytek…

10. Palau De La Musica Catalana – sala koncertowa z początków XX wieku, będąca jednym z najważniejszych przykładów katalońskiej secesji. Obecnie budynek znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wstęp jest jednak bardzo drogi – niecała godzina zwiedzania kosztuje 11 EUR (studenci), 17 EUR dorośli, więc stęp do środka można zostawić sobie jako opcję.

11. Spacer ulicami starego miasta gotyckiego (Bario Gotico) – to cała dzielnica, gdzie większość ulic jest wyłączona z ruchu ulicznego. Polecam wchodzenie w różne boczne uliczki, kryją się w nich często ciekawe miejsca i… kawiarnie oraz restauracje. Obszar gotyckiego miasta jest jednak stosunkowo mały, więc nawet jeśli potem się pogubimy ostatecznie i tak zawsze wyjdziemy w jakimś “znanym” miejscu.

12. Katedra pod wezwaniem Św. Eulalii (Cathedral de la Santa Creu i Santa Eulalia) – zwiedzanie jest darmowe, ale jeśli akurat trwa msza, możemy przejść się jedynie po bocznych nawach. Przed kościołem imigranci sprzedają chusty do osłonięcia ramion – są tanie, ale jeśli mamy zwiedzanie kościoła w planach, to warto zabrać ze sobą własne nakrycie ramion. Panowie w krótkich spodenkach nie powinni mieć problemu z wejściem o ile spodnie nie są nadzwyczaj… krótkie.

13. Mury rzymskie oraz akwedukt i Casa del Ardiaca (dom Arcydiakona z XII w. – wspaniała rezydencja gotycko-renesansowa zbudowana w murach rzymskich).

To pozostałości z dawnych czasów, nieco ukryte, dlatego warto wypatrywać dużej, pionowej tablicy informacyjnej z numerkiem R12. Znajdziemy ją na prawo od wejścia do kościoła. Od tablicy udajemy się w lewo, nieco do góry, wzdłuż barierek do wąskiej uliczki – skrywa ona jednak naprawdę ciekawe zabytki, więc warto się rozglądać na boki o do góry.

Kiedy wyjdziemy z uliczki, skręcamy w prawo i oto doszliśmy do “centrum” dawnego miasta.

14. Placa De Saint Jaume – to serce dzielnicy gotyckiej, gdzie znajduje się siedziba władz Barcelony. Z jednej strony placu mamy więc Palau De La Generalitat (siedziba rządu Katalonii), a z drugiej Casa De La Ciutat (XIV wieczny ratusz).

Nawet w drugiej połowie września panuje tu niesamowity skwar od otaczających nas murów i bruku, które nagrzewają się od południowego słońca. Widać to zwłaszcza po miejskich taksówkach, które chowają się w podcieniach jednego z budynków.

Ciąg dalszy zwiedzania Barcelony w następnym poście.

Barcelona na własną rękę – część 4 – zwiedzanie, dzień 2 – ciąg dalszy

Posted in Hiszpania, Podróże on November 11th, 2012 by BAKLO

Kontynuujemy drugi dzień zwiedzania Barcelony. W poprzednim poście skończyliśmy przy pomniku Kolumba na nabrzeżu, na końcu Las Ramblas. Dalej polecam obejrzeć południową część Barcelony z pewnej wysokości.

6. Wjazd kolejką linową na wzgórze Montjuic

Kolejka nazywa się Tranbordador Aeri i widać ją praktycznie z całego nabrzeża. Aby dostać się do wieży, z której kolejka kursuje musimy udać się w kierunku dzielnicy Barceloneta.

Najlepiej pieszo przejść się nabrzeżem w lewo od kolumny Kolumba  (uwaga, chociaż jedną wieżę z linami po obu stronach widać w niedalekiej odległości od pomnika Kolumba, musimy dojść do tej drugiej, dalszej, z linami jedynie z jednej strony – nie da się tam jednak dojść idąc dalej na południe i musimy “obejść” port idąc własnie w lewo). Opcjonalnie można podjechać także autobusem. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że zabudowa dzielnicy Barceloneta przypomina Neapol. Idziemy nabrzeżem aż nie skończy się woda – jeśli skręcimy wcześniej (w kierunku Oceanarium), do drugiej wieży nie dojdziemy, więc musimy iść naprawdę do końca portu :). Nie jest to jednak naprawdę aż tak daleko.

Na końcu portu skręcamy w prawo i idziemy prosto ulicą zakręcającą nieco w prawo, aż dojdziemy do wieży. Po drodze po lewej możemy zajrzeć również na plażę. Wieży nie sposób przegapić, więc w końcu na pewno trafimy.

Wjazd na górę Montjuic kosztuje ok. 10 EUR. Najpierw trzeba trochę odczekać zanim wjedziemy na wieżę (obsługa daje parasole, abyśmy mogli chronić się przed słońcem), a następnie poczekać na nasz wagonik już na wieży. Wagoniki są tylko 2 i kursują wahadłowo oraz zabierają tylko kilkanaście osób. Widok z wagonika oraz ze wzgórza jest jednak niesamowity, więc warto czekać. Dodatkowo dzięki wieżom i kolejce pokonujemy w kilka minut różnicę wysokości między portem, a samy wzgórzem.

7. Wzgórze Montjuic – twierdza i obiekty olimpijskie

Na wzgórzu Montjuic znajduje się kilka ciekawych obiektów. Pierwszym z nich jest Zamek Montjuic, twierdza położona na samym szczycie wzgórza, ponad 170m wyżej niż port. Na górę można dostać się pieszo, kolejką linową lub nieco skrócić sobie drogę autobusem (150 lub 193) kursującym z okolic górnej stacji kolejki linowej z portu.

Ponownie najlepszym “widokowym” sposobem dotarcia na górę jest kolejka linowa Teleferic de Montjuic, tym razem całkowicie zautomatyzowana i z wieloma wagonikami. Bilet w dwie strony kosztuje ok. 10 EUR i zapewnie piękne widoki.

Całą Barcelone można także zobaczyć ze szczytu zamku – jest to jedno z najwyżej położonych miejsc w okolicy miasta. Wstęp do zamku jest darmowy.

Tuż niedaleko dolnej stacji Teleferic de Montjuic znajdują się obiekty olimpijskie z charakterystyczna wieżą widoczną z daleka.

Po przeciwnej stronie parku znajduje się z kolei Palau National (opisany poniżej). Dojść do niego możemy przez park idąc w stronę przeciwną do obiektów olimpijskich lub ponownie podjechać autobusem linii 150 jadącym w kierunku Placa Espanya.

8. Muzeum sztuki (Museu Nacional d’Art de Catalunya – Palau National)

Palau National, w którym mieści się muzeum sztuki Museu Nacional d’Art de Catalunya to chyba najbardziej okazały budynek na wzgórzu Montjuic. Widać go praktycznie z każdego “wyższego” miejsca w mieści – z Parku Guell, Pałacu Guell, czy z wieży Sagrada Familia. Jeśli szliśmy przez park i ogrody, jesteśmy “na poziomie” budynku. Jeśli jechaliśmy autobusem wysiąść trzeba przy placu z Magiczną Fontanną u stóp budowli. Jednak bez obaw – nie trzeba iść do góry, bo zawiozą nas tam… ruchome schody. Te jadące w górę są na prawo od fontanny, powrotne są po lewej stronie.

Magiczna Fontanna, podobnie ja ta na Placu Katalońskim, działa o zmroku w weekendy od 21:00 (pokaz co pół godziny aż do 23:00). Oglądanie – za darmo :).

9. Plac Hiszpański

Spod Palau National doskonale widać nasz kolejny cel, czyli Plac Hiszpański (Placa Espanya) z dwoma charakterystycznymi wieżami. Ostatni odcinek najlepiej pokonać pieszo, oglądając przy okazji znajdujące się po obu stronach ulic budynki terenów targowych, które wybudowano na wystawę światową (EXPO) w 1929 roku.

Plac Hiszpański to kolejny (po Placu Kataloński) duży węzeł komunikacyjny w Barcelonie. Może stąd pojechać w kierunku naszego noclegu praktycznie każdym środkiem transportu.