Londyn – część 6

Posted in Podróże, Wielka Brytania on January 15th, 2012 by BAKLO

Niestety pogoda nie dopisała, gdy odwiedzałem kolejny obowiązkowy punkt w Londynie – Tower of London. Od rana było zimno i chmurzyło się. Padać zaczęło jednak dopiero przed samym wejściem do kolejnej atrakcji. Padało niestety tak intensywnie, że wszędzie tworzyły się gigantyczne kałuże. Tego dnia poczułem co to angielska pogoda. Przemokłem od stóp (od chodzenia po kałużach) do głów (bo parasol nie wiele pomagał).

Tower of London przez wieki pełniło różne funkcje – od twierdzy, przez pałac, zoo, więzienie, a na obecnym skarbcu (i atrakcji turystycznej) kończąc. Warto poświęcić jednak trochę czasu na jej zwiedzenie. Warto zwrócić uwagę na Traitor’s Gate (pozostałość po więzieniu), White Tower z kaplicą, Bloody Tower oraz obowiązkowo Waterloo Barracks, w których obecnie mieści skarbiec królewskich klejnotów i insygniów. Do tej ostatniej atrakcji zazwyczaj są gigantyczne kolejki, a w środku nie wolno robić zdjęć, nie mniej warto spędzić czas na czekaniu (nawet w deszczu), aby zobaczyć największe bogactwa koronne.

Warto zwrócić również uwagę na kilka ciekawostek. Pierwszą są kruki z Tower, które są symbolem tego miejsca. Związana jest z nimi także legenda, według której gdy kruki odlecą z Tower, to Londyn (Wielka Brytania) upadnie. Zapobiegliwy Brytyjczycy raczej jednak do tego nie dopuszczą, bo kurkom podcięto skrzydła, więc z Tower nigdzie się nie wybierają. Kolejnym ciekawym elementem Tower są jej strażnicy i opiekunowie, czyli Yeomen Warders, popularnie zwani “beefeaters” – czyli zjadaczami wołowiny.

W przypadku złej pogody, warto nieco ogrzać się w jednej z gastronomicznych budek na placu przy Tower of London i zaserwować sobie np. ciepłą kawę. Ciekawostką jest fakt, że jedna z budek posiada polską obsługę, można więc będzie również zamienić parę słów w ojczystym języku :).

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:

Zobacz wszystkie zdjęcia w serwisie Flickr.

Londyn – część 5

Posted in Podróże, Wielka Brytania on January 11th, 2012 by BAKLO

Kolejnym obowiązkowym punktem w czasie wizyty w Londynie poza National Gallery jest British Museum. To kolejne muzeum państwowe, a więc wstęp jest bezpłatny, chociaż część ekspozycji specjalnej lub czasowej dostępnych jest po zakupie biletu. Za darmo możemy jednak zwiedzić większość muzeum i podziwiać zabytki architektury i sztuki światowej. Nie ma co ukrywać, że w większości są to elementy zagrabione podczas wypraw (jak zresztą w większości najsłynniejszych muzeów), co często widać po cięciach i uszkodzeniach nawet największych zabytków, które to powstały w czasie ich transportu, często z drugiego końca świata.

Aby zwiedzić dokładnie całe muzeum potrzebny byłby zapewne tydzień czasu, podobnie zresztą jak w przypadku National Gallery. Dla odwiedzających muzeum tylko na jeden dzień najciekawszymi obiektami okażą się zabytki Egiptu (w tym mumie), Grecji, Azteków, Azji. Nie wolno pominąć oczywiście Kamienia z Rosetty. Niesamowite wrażenie robi także główny dziedziniec, w którego centralnym punkcie stoi ogromna czytelnia. Cały dziedziniec od 2000 roku jest zadaszony i jest to obecnie największa tego typu konstrukcja na świecie.

Jak zwykle polecam zaopatrzenie się w mapkę, gdzie zaznaczone są najważniejsze zabytki oraz wypożyczenie elektronicznego przewodnika, który opowie nam o poszczególnych atrakcjach. Niestety jak w każdej darmowej atrakcji, tak i tu są tłumy, bo muzeum odwiedza 5 milionów osób rocznie.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:

Zobacz wszystkie zdjęcia w serwisie Flickr.

Londyn – część 4

Posted in Podróże, Wielka Brytania on January 6th, 2012 by BAKLO

Wychodząc z przystani na Westminster Bridge znajdziemy się tuż pod Big Benem. Nazwa Big Ben odnosiła się kiedyś tak naprawdę do dzwonu, znajdującego się w wieży przy Westminsterze (wieży nazywanej wcześniej Clock Tower). Obecnie jednak mianem Big Ben określa się całą wieżę i jest to jak najbardziej poprawne.

Najlepiej stąd udać się w kierunku Parliament Square, aby obejrzeć Westminster od drugiej strony, ale także Westminster Abbey, a więc opactwo, w którym ślub brała między innymi księżna Diana i książę Karol, a także ich syn William z Kate Middleton. Parliament Square to popularne miejsce pikiet i jest duża szansa, że zawsze się na jakąś trafi, o czym świadczą obecne namioty i transparenty. Dalej najlepiej udać się Parliament Street w kierunku Whitehall i Trafalgar Square. Wzdłuż ulicy znajduje się kilka znanych pubów, z których jeden do dziś dzień ma połączenie z parlamentem. Przesiadujący tutaj parlamentarzyści słysząc dzwonek oznaczający zbliżające się głosowanie w pośpiechu wybiegają w kierunku Westminsteru. W miejscu gdzie Parliament Street przechodzi Whitehall, znajduje się również słynna Downing Street, gdzie swoją siedzibę tradycyjnie ma brytyjski premier. W znajdującym się obok budynku znajduje się również Cabinet War Room, poświęcony II wojnie światowej. Jest to cześć Imperial War Museum i oczywiście atrakcja turystyczna, którą można zwiedzać. Whitehall to również częste miejsce pikiet i protestów. Dalej mamy kwaterę główną gwardii konnej, której strzegą – a jakże – gwardziści na koniach.

Kilka kroków dalej mamy już ulicę The Mall (to ta czerwona prowadząca do Buckingham oraz Admiralty Arch i słynny Trafalgar Square z kolumną Nelsona. Tuż za Trafalgar Square znajduje się państwowa Galeria Narodowa. Bardzo ważny jest tutaj przymiotnik “państwowa”, bo dzięki temu wstęp jest darmowy, o czym przypominają również wielkie bilbordy, aby przypadkiem nikt nas nie skasował za fikcyjne bilety. Tu warto wspomnieć, że do państwowych muzeów w Londynie najczęściej wstęp jest bezpłatny, co z kolei sprawia, że zawsze są w nich tłumy. Muzea zarabiają jednak na restauracjach i barach, czy chociażby na wypożyczaniu przewodników głosowych. Jeśli nie mamy ze sobą przewodnika, warto sobie zawsze takiego elektronicznego przewodnika wypożyczyć za drobną opłatą (najczęściej dostępna jest również wersja PL), gdzie lektor opowie nam o wszystkich atrakcjach. Bez tego, jeśli nie jesteśmy znawcami sztuki, mało zrozumiemy z wystawy, a wbrew pozorom jest ona naprawdę interesująca. Obsługa elektronicznego przewodnika jest nieskomplikowana – przy każdym obrazie, czy eksponacie znajduje się numerek i tenże trzeba wybrać na klawiaturze, aby usłyszeć odpowiedni komentarz. Niestety w

National Gallery nie wolno robić zdjęć, ale zawsze można sobie kupić album. Dla chętnych wrażeń wizualnych pozostaje do dyspozycji również Google Project, który prezentuje wersję Google Street zrealizowaną we wnętrzach National Gallery.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:

Zobacz wszystkie zdjęcia w serwisie Flickr.

Londyn – część 3

Posted in Podróże, Wielka Brytania on January 2nd, 2012 by BAKLO

Kontynuujemy “tour” po Londynie. Poprzednio skończyliśmy idąc z obserwatorium w Greenwich do przystani nad Tamizą. Stąd na pokładzie jednego ze statków dotrzemy (płynąc w górę rzeki) do centrum miasta, obserwując przy okazji dawne industrialne dzielnice Londynu i nabrzeża, przy których cumowały pełnomorskie statki wracające z wypraw. Możliwość obserwacji miasta od strony rzeki zawsze daje na możliwość całkiem innego spojrzenia na zabytki, niż tylko od strony lądu. Warto więc poświęcić te kilka funtów na taką przejażdżkę.

Statki pływające po Tamizie należą do kilku operatorów i stanowią zarówno atrakcję turystyczną, jak są również czymś w rodzaju tramwajów wodnych, którymi możemy dotrzeć do większości atrakcji w mieście, które zazwyczaj położone są właśnie w bliskim sąsiedztwie rzeki. Na wyprawę statkiem warto jednak wybrać pogodny dzień, aby móc obserwować otoczenie z górnego, otwartego pokładu. Mi niestety pogoda nie dopisała, dlatego zdjęcia robione są zza szyby. Kilkudziesięcio-minutową podróż może nam umilić kufel piwa zakupiony w barze na statku lub komentarz obsługi statku – teoretycznie darmowy, ale przy wyjściu załoga będzie czekać na napiwek.

Płynąc od strony Greenwich będziemy mijać wiele luksusowych, postindustrialnych dzielnic i mieszczących się tam hoteli i pubów znajdujących się w dawnych dokach, a także kilka ciekawych zabytków, m.in. Tower Bridge, twierdzę Tower, miejski ratusz (ten w kształcie kasku motocyklowego), okręt HMS Belfast, London Bridge, Millenium Bridge, galerię Tate Modern, OXO Tower, teatr narodowy, London Eye, czy Westminster Bridge. Tutaj właśnie zakończyła się moja trasa, aby dalej zwiedzać centrum Londynu już pieszo.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:

Zobacz wszystkie zdjęcia w serwisie Flickr.

Londyn – część 2

Posted in Podróże, Wielka Brytania on November 3rd, 2011 by BAKLO

Dzień drugi w Londynie rozpoczął się wczesnym śniadaniem i równie wczesnym wyjazdem w kierunku Greenwich, gdzie znajduje się dawny południk zerowy (obecnie południk zerowy znajduje 102 metry dalej na wschód) i związane z tym chyba najsłynniejsze obserwatorium astronomiczne na świecie. Niestety ranek przywitał wszystkich równie kiepską pogodą, co poprzedni. Ponownie nie padało, ale całkowite zachmurzenie nie pozwalało się przebić nawet na chwilę promieniom słońca. Dodatkowo spory wiatr dawał się jeszcze bardziej we znaki na wgórzu, na którym znajduje się obserwatorium. Niestety wiele osób aż na tak niską temperaturę nie było przygotowanych, co było widać po osobach ubranych w krótki rękawek i japonki. Ja byłem w polarze i wcale za ciepło mi nie było. Do obserwatorium udało się nam dotrzeć jeszcze przed godziną 9:00, a więc przed jego otwarcie. Dzięki temu było kilka minut na rozejrzenie się po okolicy oraz na zrobienie kilku zdjęć. Spod obserwatorium roztacza się bowiem piękny widok na Tamizę i Londyn. Lokalizację poszczególnych dzielnic, czy obiektów ułatwia dodatkowo mapka umieszczona na tarasie widokowym. Bez problemu można dostrzec zarówno dzielnicę Greenwich ze słynnym parkiem, Old Royal Naval College (obecnie Uniwersytet Greenwich), National Maritime Museum, dawny Queen’s House, Greenwich Hospital, jak i Westminster, Katedrę Św. Piotra, Tower Bridge oraz londyńskie dzielnice: słynne City (ze nie mniej słynnym “ogórkiem”), czy Canary Wharf. W oczy rzuca się także O2 Arena, znana także jako Millenium Dome (jeden z największych budynków na świecie). Cała dzielnica ma więc wiele do zaoferowania. Samo obserwatorium to bowiem jedynie jeden z punktów, jakie warto odwiedzić. Nie jest ono ani specjalnie piękne, ani specjalnie duże, ale nie sposób odmówić sobie zdjęcia ze słynnym południkiem między nogami. Warto przejść się również po zabudowaniach i obejrzeć jak kiedyś odkrywano wszechświat.

Do Greenwich można dostać się pociągiem lub komunikacją miejską. Do centrum z kolei najlepiej udać się rejsowym statkiem, który co godzinę odpływa z przystani nad Tamizą.  Po drodze jest kilka miejsc, gdzie możemy opuścić pokład lub dopłynąć do samego końca i wysiąść tuż przy Westminster Bridge na przeciwko London Eye. Po drodze możemy podziwiać panoramę Londynu z górnego pokładu (niestety przy niskich temperaturach opcja tylko dla wytrwałych, bo wodne tramwaje płyną zdecydowanie szybciej niż wycieczkowe statki). Po drodze można wysłuchać opowieści kapitana na temat mijanych miejsc, za co obsługa nie omieszka poprosić o jakiś datek przy wysiadaniu.

Na koniec jeszcze ciekawostka. Do przystani idzie się przez Greenwich park, gdzie po raz pierwszy spotkałem się z podejściem do parku zgoła  innym niż w Polsce. Po parku można chodzić bowiem najkrótszą możliwą drogą, a więc również przez trawę. Nie dostanie się za to mandatu, jaki można dostać np. w Polsce za niszczenie zieleni. Anglicy wychodzą z założenia, że park i trawa jest dla ludzi, a nie odwrotnie. Przy okazji chodzenia po trawie (ładnie skoszonej) nie ma z kolei obawy, że wdepniemy w jakieś niespodzianki. Zdecydowanie szybciej w parku można bowiem dostać mandat za nieposprzątanie po swoim pupilu.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:

Zobacz wszystkie zdjęcia w serwisie Flickr.