Chcesz uniknąć wysokich faktur za prąd od Enea? Podawaj odczyt tylko Enea S.A., a nie Enea Operator Sp. z o.o.

Posted in Opinia i komentarz, Różne on July 28th, 2016 by BAKLO

Muszę przyznać, że rozgryzienie sposobu działania Enei trochę czasu mi zajęło, chociaż przypuszczam, że u innych dostawców jest podobnie. Nie mniej uważajcie, bo zawierając umowę kompleksową z dostawcą Energii elektrycznej (np. z Enea S.A.) tak naprawdę przez większość czasu (odczyty i sprawy techniczne) kontaktować będzie się z odbiorcą wcale nie Enea S.A., a Enea Operator Sp. z o.o. To niestety rodzi szereg problemów, zwłaszcza, że w moim odczuciu Enea Operator posiada dość niskie standardy obsługi klienta. Przede wszystkim odczyty dokonywane są przez inkasentów, którzy działają chyba trochę na własną rękę. Jeśli nie ma Cię w domu, możesz w drzwiach znaleźć karteczkę, na której treść będzie zależna od inkasenta. Jeden poda numer telefonu (zapewne prywatna komórka), inny poda numer telefonu i adres email na jednym z polskich portali (zapewne również prywatny adres). Nie wiem ile to ma wspólnego z ustawą o ochronie danych osobowych, ale przypuszczam, że niewiele – nie wiem bowiem w jaki sposób pracownik firmy zewnętrznej korzystając z maila na komercyjnym portalu będzie w stanie zagwarantować, że dane osobowe przekazywane na ten adres będą poufne i zabezpieczone.

Nie wierzycie, proszę, o to przykłady karteczek z 3 kolejnych odczytów – nie muszę chyba mówić, że inkasenci chodzą w godzinach swojej pracy zapewne pokrywającej się z godzinami mojej pracy (jak i większości pracujących ludzi), więc standardowo znajduję takie karteczki co 2 miesiące w drzwiach lub skrzynce na listy:

Karteczka z marca 2016, podana komórka i adres email na komercyjnym portalu o2.pl

Karteczka z marca 2016, podana komórka i adres email na komercyjnym portalu o2.pl

Karteczka z maja, podana jedynie komórka i wpisany błędny adres (zamiast daty)

Karteczka z maja, podana jedynie komórka i wpisany błędny adres (zamiast daty)

Karteczka z lipca, podana jedynie komórka i wpisany adres (zamiast daty). Komórka nie odpowiada, gdy próbuje się na nią dzwonić.

Karteczka z lipca, podana jedynie komórka i wpisany adres (zamiast daty). Komórka nie odpowiada, gdy próbuje się na nią dzwonić.

Wydawałoby się, że skoro nie było mnie w domu i podam stan licznika na podany numer telefonu (lub adres email), to sprawa będzie załatwiona. Nic bardziej mylnego. Patrząc na faktury od razu widać, że daty odczytów są można powiedzieć dość dowolne. Raz inkasent przyjdzie tydzień za wcześniej, raz 2 tygodnie za późno. Ot taka loteria, chociaż niby odczyty powinny być co 2 miesiące. Jednak jeśli raz inkasent przyjdzie tydzień za szybko, a potem 2 tygodnie za późno, to okres między odczytami to już nie 2 miesiące, a 2 miesiące i 3 tygodnie, co może mieć istotny wpływ na wysokość faktury w tym okresie. Nie bardzo rozumiem jak to działa, bo inne firmy (telekomunikacyjne, dostawycy tv, czy internetu) są w stanie ogarnąć okresy rozliczeniowe, np. miesięczne i rozliczenie następuje zawsze w ten sam dzień miesiąca. Generalnie jednak i tak inkasent (lub Enea Operator) przekazuje swoje odczyty do Enea S.A. z opóźnieniem i potem różne daty “odczytów” można znaleźć na fakturze, nie zawsze pokrywające się z datą odczytu, zwłaszcza jeśli tego odczytu dokonaliśmy sami i podaliśmy stan przez telefon (inkasent zapewne stan podany przez telefon “zalicza” sobie jako wizytę i osobiste odczytanie licznika). Co ciekawe nawet dzwoniąc na numer Enea S.A. (61 111 11 11) i wybierając opcję 5, czyli “Podanie stanu licznika”, wcale nie ma pewności, że sprawa jest załatwiona. Przede wszystkim wybierając opcję 5 (Podanie stanu licznika) lub 6 (Sprawy techniczne) jesteśmy przełączani do Enea Operator, chociaż Enea Operator podaje na swojej stronie inny numer kontaktowy (61 850 40 00). Swoją drogą ciekawe, czy takie przełączanie do innej firmy (do Enea Operator), gdy dzwonimy do Enea S.A. jest w ogóle zgodne z prawem, zwłaszcza, że nie jest odtwarzana żadna informacja, że wybranie opcji 5 powoduje przekierowanie rozmowy do innej firmy. I na koniec hit: gdy połączymy się z Enea Operator i podamy stan licznika, na końcu zostaniemy poinformowani regułką, że podany stan został wprawdzie przyjęty, ale może on nie zostać uwzględniony przez sprzedawcę (tj. Enea S.A.). WTF? Na pytanie o co w zasadzie chodzi i czy odczyt został przyjęty, czy nie – Pani potrafiła tylko mętnie wytłumaczyć, to co już powiedziała: że Enea Operator stan przyjęła, ale (powtarzając tą samą regułkę) informuje, że może on nie zostać uwzględniony przez sprzedawcę (Enea S.A.).

Ale i to się da obejść, bo dzwoniąc do Enea S.A. na numer 61 111 11 11 wystarczy wybrać 3 (Faktury i saldo). Wtedy połączymy się nie z Enea Operator, a z Enea S.A. i… tu również możemy podać odczyt (stan) licznika, który od razu wprowadzany jest do systemu rozliczeniowego (co ciekawe tutaj już mają podgląd na szczegóły, czy np. inkasent podał stan po ostatnim odczycie inkasenckim).

Wniosek jest prosty: Chcesz uniknąć wysokich faktur za prąd od Enea ze względu na rozliczanie wg odczytów inkasenta w losowych terminach lub na podstawie prognoz jeśli Enea Operator nie przekaże na czas danych do Enea S.A. lub odczyt przez Enea S.A. nie zostanie uwzglęniony? Podawaj odczyt tylko bezpośrednio Enea S.A., a nie Enea Operator Sp. z o.o.

I na koniec, żeby nie było, że tylko Enea Operator ma niskie (w mojej ocenie) standardy – takiego oto “poszarpańca” (inkasent Enei ma chociaż karteczki wycięte nożyczkami) zostawił mi w maju inkasent zbierający dane dla PGNiG:

Takie poszarpańca zostawia z kolei inkasent zbierający dane dla PGNiG. Podane są jednak oprócz komórki numery stacjonarne i ktoś się podpisał po informacją (chociaż podpis jest nieczytelny)

Takiego poszarpańca zostawia z kolei inkasent zbierający dane dla PGNiG. Podane są jednak oprócz komórki również numery stacjonarne i ktoś się podpisał po informacją (chociaż podpis jest nieczytelny)

Na plus jednak, że są numery stacjonarne, komórka i ktoś sie podpisał (podpis jest jednak nieczytelny), ale korona z głowy temu, kto odczyta z tej karteczki jaka firma zostawiła “awizo”? Inkasent Enei miał na swojej karteczce chociaż logo i adres firmy, ale tu z kolei były inne braki.

Zabezpieczenie to podstawa – czyli Polak potrafi :)

Posted in Różne on January 15th, 2015 by BAKLO

Zepsuł Ci się zamek w samochodzie? Zrób sobie swoje zabezpieczenie na kłódkę. Niech Cię nie zmylą angielskie napisy na drzwiach tej ciężarówki – samochód miał polskie tablice rejestracyjne.

zabezpiecznie_made_in_poland

W sumie to jestem pełen podziwu dla profesjonalizmu tego zabezpieczenia i w sumie sporej odporności na włamanie.

Obcojęzyczne zwroty i skróty w języku polskim – czyli jak wyglądać na mądrzejszego

Posted in Różne on January 5th, 2015 by BAKLO

Coraz bardziej i bardziej denerwuje  mnie używanie obcojęzycznych słów w naszym trudnym, ale pięknym języku polskim. Nie tyle samo używanie mnie denerwuje, a nadużywanie angielskich zwrotów, mimo, że istnieją polskie odpowiedniki lub po prostu dany zwrot da się przetłumaczyć na język polski bez utraty informacji jakie niesie za sobą dane stwierdzenie, nazwa, zwrot, czy skrót.

Niestety najczęściej nadużywają obcego języka młodzi ludzie i ci “na stanowiskach”. Nie przeszkadza mi tu jednak fakt, że dzieciaki w szkole zamiast wyszukiwać w internecie będą “googlować”, czy zamiast robić sobie zdjęcie, będą robić “selfie”.

Drażni mnie, że obcojęzycznych zwrotów i słów używają ludzie wykształceni, albo może pseudo wykształceni, a tak naprawdę niedouczeni. Bo ja nazwać ludzi, którzy będąc specjalistami po studiach zamiast używać zwrotu “produkt krajowy brutto (PKB) na głowę” mówią/piszą “PKB per capita”. W sumie pół biedy jeśli powiedzą PKB per capita (miło, że znają łacinę), ale coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem “GDP per capita” od angielskiego gross  domestic product (GDP). Nie wiem czy wynika to z nieznajomości polskiego odpowiednika, czy po prostu z chęci lansowania się przez używanie obcojęzycznych zwrotów i skrótów, co w mniemaniu wielu brzmi mądrzej niż po polsku. Litości! Mówisz/piszesz do mnie – mów/pisz po polsku. Nie wiesz jak napisać lub powiedzieć – spójrz do słownika, bo słownik nie gryzie.

pkb_per_capita

Pół biedy jeśli autor wypowiedzi zna polskie znaczenie, ale coraz częściej młodzi szpanerzy przyswajają jakieś angielskie zwroty, czy skróty i starają się je na siłę używać, aby pokazać jacy są mądrzy, nie wiedząc tak naprawdę jakie znaczenie tak naprawdę ma dany skrót. I tak oto oferują nam wtedy telewizor “z ekranem LCD”, chociaż skrót LCD zawiera już w sobie “ekran” (LCD – licquid cristal display, gdzie display = wyświetlacz lub w domyśle ekran w przypadku telewizorów, więc to w wielu przypadkach nadużycie). W tym momencie powinniśmy raczej dowiedzieć się, że telewizor ma wyświetlacz ciekłokrystaliczny.

Tak samo denerwujące jest coraz popularniej stosowanie automatów vendingowych, które przecież po polsku nazywamy po prostu maszynami sprzedającymi (kawę, batony lub czipsy, chociaż mądrzej napisać chipsy). Najlepszym przykładem jest chociażby jedna z ogólnopolskich sieci stacji paliw, która na terenie swojego obiektu stosuje monitoring video (zamiast wideo).

nadzor_video_zamiast_wideo

Piękny przykład dały nam ostatnio również stacje telewizyjne, które w obliczu braku wyników podanych przez Państwową Komisję Wyborczą, karmiły nas wynikami “exit poll”. Skąd się w Polsce wzięło upowszechnienie tego zwrotu nie wiem, bo przy żadnych wcześniejszych wyborach z czymś takim się jeszcze nie spotkałem. Mam wrażenie, że znowu, któraś ze stacji telewizyjnych chciała być “mądrzejsza” i zamiast przedstawiać wyniki ankiet przeprowadzanych wśród wyborców wychodzących z lokali wyborczych, wolała pokazać “exit poll”. Fakt, trochę długie, ale jednak mamy polski odpowiednik. Politycy zapraszani do studia równie chętnie omawiali wyniki wyborów, chociaż wielu nawet nie potrafiło poprawnie wymówić “exit poll” i w zamian uparcie powtarzali coś na kształt “exit pool” (wychodzący basen?). Ręce opadają!

Niestety z takim zubożaniem i brudzeniem polskiego języka obcojęzycznymi zwrotami spotykam się na co dzień, w pracy, w sklepach, w rozmowach prywatnych. Nie mam wprawdzie problemów z rozumiem języka angielskiego, ale czasami ilość angielskich skrótów mnie wręcz przeraża.

Jezioro Szarcz, Pszczew, Ośrodek Wypoczynkowy “Karina”

Posted in Podróże, Polska, Różne on July 6th, 2014 by BAKLO

Okolice Międzyrzecza obfitują w duże i czyste jeziora. Jednym z ładniejszych jest Jezioro Szarcz w okolicach miejscowości Pszczew, na terenie Pszczewskiego Parku Krajobrazowego, zaledwie 17 km od Międzyrzecza i trasy S3 oraz ok. 50 km od autostrady A2 (węzeł Jordanowo).

Jezioro_Szarcz_2

Warto jedna spojrzeć wcześniej na mapę, ponieważ obok Pszczewa znajduje się także o wiele mniejsze i mniej interesujące Jezioro Pszczewskie. Jezioro Szarcz położone jest nieco dalej na północny zachód od miasta, bliżej wsi o tej samej nazwie. Większość infrastruktury i ośrodków wypoczynkowych znajduje się jednak od strony Pszczewa.

Jezioro_Szarcz_1

 Jednym z ciekawszych miejsc do wypoczynku jest ośrodek wypoczynkowy “Karina” położony po zachodniej stronie jeziora. Na ośrodku czeka na nas mnóstwo atrakcji. Do plażowania przygotowano dwie spore, trawiaste polany oraz piaszczystą plażę nad samym jeziorem. Kąpielisko otoczone jest pomostem i jest strzeżone. Dla dzieci w wodzie jest bardzo fajna pływająca zjeżdżalnia, a dla mniejszych i większych do dyspozycji jest ładny, nowy sprzęt pływający.

OW_Karina_Pszczew_1

 Dodatkowo mamy boiska do koszykówki, siatkówki i piłki nożnej oraz kort tenisowy. W wielu miejscach są ławki lub nawet bujające się ławki (dla tych co lubią się pobujać). Do dyspozycji wypoczywających długoterminowo są pokoje w domu wczasowym i kilka drewnianych domków. Podstawą jest jednak ogromne pole kempingowe i namiotowe z naprawdę ładnymi i czystymi toaletami oraz natryskami. Ośrodek dysponuje także barem ze stołówką oraz salą bankietową na uroczystości.

OW_Karina_Pszczew_2

 Jest także stadnina koni, gdzie można spędzić wakacje w siodle oraz specjalne miejsce na spotkania i złoty dla miłośników marki Harley Davidson. Sam ośrodek nie jest nowy, ale bardzo ładnie utrzymany i wyremontowany.

OW_Karina_Pszczew_3

Najważniejsze jest jednak to, że ośrodek jest bardzo porządnie zorganizowany i co jeszcze raz podkreślę – ładnie utrzymany. W zasadzie jednak nic więcej turyście, czy wczasowiczowi nie trzeba. Może jedynie pomost pozostawia nieco do życzenia, bo trochę desek wymagałoby już wymiany. W szkolnej skali dałbym ośrodkowi Karina 5- (piątka z małym minusem za pomost).

P.S. Dla jednodniowych turystów wstęp na ośrodek kosztuje 3 zł/os., samochód zaparkujemy za bramą za 5 zł.

Zabezpieczenie ściany garażu i ochrona przed uszkodzeniem drzwi samochodu

Posted in Różne on December 27th, 2013 by BAKLO

Jakiś czas temu stanąłem przed zadaniem zabezpieczenia ściany garażu, aby chronić drzwi samochodu przed uszkodzeniem w czasie wsiadania i wysiadania. Garaż jest najczęściej na tyle szeroki, że uda się bez problemu do środka wjechać samochodem, ale jest jednocześnie na tyle wąski, że przy otwieraniu drzwi trzeba uważać, aby za bardzo ich nie otworzyć. Spotkanie drzwi ze ścianą, zwłaszcza wielokrotne, doprowadzi zapewne do uszkodzenia co najmniej lakieru na krawędzi drzwi (o ścianie nie wspominając).

Szybkie przejrzenie internetu dało kilka pomysłów, pod warunkiem, że dany materiał mamy dostępny np. z odzysku. Ja nie miałem do dyspozycji ani maty, ani wykładziny, a poza tym nie chciałem za bardzo ingerować w ściany garażu, aby gwoździami przymocowywać wykładzinę. Dodatkowa wizyta w sklepie szybko zweryfikowała niektóre pomysły. Trafiłem jednak na bardzo ciekawy i wdzięczny materiał, który znakomicie sprawdził się w roli osłony na ścianę.

Do zabezpieczenia ścian wybrałem podkład pod panele podłogowe dostępny w formie arkuszy 1×0.5m i grubości 6mm, który znaleźć można chociażby w Castoramie, ale zapewne i każdym innym sklepie z materiałami budowlanymi lub panelami podłogowymi. Podkład wykonany jest z polistyrenu i dostępny jest w różnych grubościach, ale ten najgrubszy jest po prostu najsztywniejszy, ale jednocześnie na tyle elastyczny, że dopasuje się do ewentualnych nierówności ściany, dodatkowo uderzanie drzwiami może cieńszy podkład dość szybko zniszczyć. Podkład pakowany jest po 10 szt., ale w Castoramie można go kupić bez problemu na sztuki, a potrzeba nam w najlepszym przypadku tylko 1 sztuka, która zabezpieczy tylko drzwi kierowcy podczas ich otwierania. Koszt wyniesie wtedy maksymalnie kilka złotych (taka jest cena za sztukę podkładu). Mała uwaga – podkład w rolkach się nie nadaje, bo po rozwinięciu będzie miał tendencję do zwijania się, więc może być problem z przymocowaniem do ściany.

Jeśli zaś chodzi o przymocowanie do ściany, to dokonałem tego w sposób szybki i nieinwazyjny, za pomocą dwustronnej taśmy klejącej na gąbce. Musi być to taśma pewnej grubości (im grubsza tym lepsza), aby dopasowała się do nierówności ściany. Tu również użyłem materiał dostępny w Castoramie. Cena rolki taśmy to mniej niż 10zł. Ważne aby przed klejeniem wytrzeć ścianę chociażby z kurzu (zwykłym ręcznikiem), a także taśmy nie żałować – ja kleiłem górną krawędź i “na krzyż”. Arkusze umieściłem w pionie tak, że opierają się na podłodze garażu, dzięki temu taśma trzyma arkusz tylko do ściany, a cała waga (aczkolwiek niewielka) arkusza spoczywa na podłodze.

Całość trzyma się już kilka miesięcy bez najmniejszych śladów odklejania, a wszystko kosztowało mnie mniej niż 30zł (3 arkusze podkładu i jedna rolka taśmy) oraz jakieś 10 min pracy. Gotowe zabezpieczenie wygląda tak:

podklad_pod_parkiet_na_scianie_garazu